Drony występują w różnych postaciach, najprostsze z nich napędzane są wirnikami elektrycznymi. I w zasadzie nie ma powodu, dla którego zmodyfikowany dron nie miałby możliwości krążenia wokół Czerwonej Placety – chociaż w praktyce będzie to trudne do wykonania.  
Podobnie jak helikopter, dron związany jest z Ziemią i utrzymuje się w powietrzu, kierując powietrze w dół, a powstały ciąg przeciwdziała sile grawitacji. Dobrą wiadomością jest to, że grawitacja powierzchniowa na Marsie wynosi zaledwie jedną trzecią grawitacji na Ziemi, więc wirniki nie muszą tak ciężko pracować, aby zwalczyć jej wpływ. Zła wiadomość jest taka, że ​​marsjańska atmosfera jest znacznie słabsza niż na Ziemi, a jej gęstość jest 60 razy mniejsza. Tak więc dla danej masy drona wirniki muszą być znacznie bardziej skuteczne w generowaniu ciągu skierowanego w dół. Oznacza to zwiększenie wielkości wirników, ich liczby, prędkości wirowania - lub jakiejś kombinacji. Podwojenie liczby wirników i ich długości może załatwić sprawę, ale dron będzie wtedy nieporęczny.
Do rozwiązania pozostaje problem zasilania: Czerwona Planeta otrzymuje mniej niż połowę poziomu energii słonecznej niż Ziemia. Wszystko jest możliwe i NASA się tym zajmuje - ale być może projekt mini-sterowca byłby bardziej praktyczny.


Wywiad z pracownikiem naukowym Uniwersytetu Aston w Robertem Mathews’em przeprowadził Mike Libman.